Gwiazda Śmierci niszcząca planetę
Powrót do sekretów
Imperium + superlaser

Gwiazda Śmierci — Broń Doskonała i Doskonały Błąd

Stacja bojowa wielkości księżyca, zdolna zniszczyć całą planetę jednym strzałem. Symbol absolutnej władzy Imperium — i absolutnego strachu. A mimo to Rebelia rozbiła ją dwa razy. Dlaczego?

Czym była Gwiazda Śmierci?

Gwiazda Śmierci to mobilna stacja kosmiczna o średnicy około 120 kilometrów. Dla porównania — to mniej więcej rozmiar dużego miasta. Mieściła milion żołnierzy, tysiące myśliwców, hangary, więzienia, laboratoria i centralny reaktor zasilający superlaser. Mogła przemieszczać się przez hyperspace do dowolnego punktu galaktyki i razić każdą planetę. Jej budowa trwała dwadzieścia lat i pochłonęła zasoby porównywalne z budżetem kilku systemów słonecznych.

Jak działał superlaser?

Superlaser Gwiazdy Śmierci pobierał energię z reaktora kyber — opartego na tych samych kryształach, które zasilają miecze świetlne, tyle że w skali planetarnej. Osiem pomocniczych wiązek laserowych zbiegało się w jedną centralną, skupioną w superlaser. Ładowanie trwało kilka minut, po czym następował pojedynczy strzał zdolny rozetrzeć planetę skalną w gruzy. Widzieliśmy to na własne oczy, gdy Alderaanu — pokojowej planety bez armii — już nie ma.

Alderaanu nie ma. Już nigdy.

Pierwszą ofiarą superlasera był Alderaan — dom Księżniczki Lei Organy. Wilhuff Tarkin nakazał jego zniszczenie nie dlatego, że planeta stanowiła zagrożenie militarne. Wręcz przeciwnie — chciał udowodnić, że Imperium jest gotowe zniszczyć nawet bezbronnych cywilów, żeby zastraszyć resztę galaktyki. Leia widziała to z okna więziennej celi. Cała jej rodzina, przyjaciele, kultura, historia — zniknęły w sekund. To właśnie ten moment ostatecznie przekonał wielu niezdecydowanych do przyłączenia się do Rebelii.

Fatalna wada projektowa

Gwiazda Śmierci miała wentylacyjny szyb termiczny o średnicy zaledwie dwóch metrów, prowadzący prosto do reaktora. Trafienie precyzyjnym strzałem torpedy protonowej w ten punkt powodowało reakcję łańcuchową i eksplozję całej stacji. Projektanci uznali, że nikt nie jest wystarczająco dobry, by trafić w tak małe miejsce z zewnątrz. Mylili się. Luke Skywalker — dysponujący Mocą zamiast systemem celowniczym — trafił za pierwszym razem. Gwiazda Śmierci I przestała istnieć.

Gwiazda Śmierci II — ten sam błąd, większa skala

Imperium zbudowało drugą Gwiazdę Śmierci, większą i potężniejszą. Tym razem wentylacyjny szyb zamknięto. Ale Imperium popełniło inny błąd: stacja była w budowie, gdy Rebelia ją zaatakowała. Generator osłon stał na Endorze — i Ewokowie go wyłączyli. Bez osłon, ze zdemontowanym rdzeniem reaktora, stacja była podatna na atak od środka. Lando Calrissian w Sokole Millennium przeleciał przez jej wnętrze i zniszczył reaktor. Dwa razy ta sama filozofia — perfekcja nie istnieje. Zawsze jest słaby punkt.

Ciekawostki

Gwiazda Śmierci po raz pierwszy pojawia się w filmie z 1977 roku jako główne zagrożenie dla Rebelii. Sceny planu i ataku na nią kręcono z modelami w skali — nie istniało jeszcze CGI zdolne do takich efektów. Oryginalna makieta miała kilkadziesiąt centymetrów średnicy, ale dzięki odpowiedniemu oświetleniu i kamerze wyglądała gigantycznie. Dźwięk strzału superlasera stworzył Ben Burtt — ten sam, który zaprojektował efekty świetlnych mieczy.